Raz jeszcze o Londynie

Grudzień 3, 2019 0 przez Henryk Piec

Przyjrzyjmy się raz jeszcze sytuacji w Londynie, tym razem z innej perspektywy. Polak i dwaj Brytyjczycy, zanim przybyli policjanci, próbowali obezwładnić terrorystę. Ich postawa (wszystko na to wskazuje) spowodowała, że nie było więcej ofiar, bo terrorysta zamiast atakować kolejne osoby, musiał się bronić, zanim został zastrzelony przez przybyłych policjantów. Przyjrzyjmy się procedurom opracowanym w Polsce na wypadek ataku terrorystycznego. Oto fragment: Bądź spokojny; trzymaj dystans; nie odmawiaj; nie krytykuj; nie ośmieszaj; nie groź; nie próbuj stosować podstępu; uświadom sobie brak kontroli; zaakceptuj to co mówi sprawca, ale nie utożsamiaj się z tym co sprawca mówi; nie przyjmuj ekstremalnych postaw; nie wpatruj się ale i nie unikaj kontaktu wzrokowego ze sprawcą; obserwuj  i zapamiętuj jak najwięcej; w przypadku otrzymania posiłku spożyj go, abyś nie opadł z sił; zastanów się nad możliwością ucieczki” (podkreślenia autora). Gdyby pan Łukasz, czy jak Go tam teraz w Brytanii nazywają: Kapitan Narwal, zastosował się do naszych procedur, to islamski terrorysta rżnąłby do utraty tchu, a nawet dłużej…Całe szczęście Kapitan Narwal (jak mniemam) o procedurach nie miał zielonego pojęcia i dzięki temu uratował zdrowie i życie wielu osobom.  

Inna sytuacja byłaby, gdyby Brytyjczycy mieli swobodny dostęp do broni palnej, bo wówczas terrorysta wymachiwałby nożem do czasu…przyjęcia pierwszej kuli. Jednak w Brytanii dostęp do broni jest tak powszechny (przepraszam za ironię) jak w Polsce. Oddajmy głos brytyjskiej rzeczywistości. Callum Long-Collins, pasjonat strzelectwa i propagator sportów strzeleckich w Wielkiej Brytanii poinformował, że stracił licencje na broń z powodu obaw policji dotyczących publikowanych przez niego „treści ekstremistycznych” w mediach społecznościowych. Jakie to były treści??? Jedno z nagrań na Youtube, które Long-Collins zamieścił po zamachach terrorystycznych na Bataklanie w listopadzie 2015 r., nosiło tytuł „Ataki Paryskie: Czas na samoobronę”. „Powiedziano mi, że w odczuciu policji, komentarze umieszczane przez innych użytkowników pod moimi nagraniami promują postawy niezgodne z przepisami dotyczącymi legalnego posiadania broni palnej w Wielkiej Brytanii, a prowadzony przeze mnie kanał stanowi forum ekstremizmu” – oświadczył Callum Long-Collins.

Reasumując: mężczyźni, których okrzyknięto bohaterami, zachowali się dokładnie odwrotnie niż zasady postępowania opisane w instrukcjach bezpieczeństwa, stworzonych  na wypadek sytuacji kryzysowych. I dwa: gdyby obywatele mieli broń, terrorysta znacznie szybciej złożyłby ofiarę na ołtarzu własnej sprawy.  

Amir Ohana (izraelska partia Likud) uważa, że cywile noszący broń są zjawiskiem pozytywnym, a nie zagrożeniem, są także pomocą dla sił bezpieczeństwa. W kilkunastu przypadkach ataków w okolicach Jerozolimy, to właśnie cywile zneutralizowali zagrożenie terrorystyczne(!). W jednym z ataków na promenadzie w Jafie Izraelczyk zneutralizował terrorystę gitarą, inny użył kija do selfie aby zakończyć atak.

„Pozostawienie obywateli Izraela w sytuacji konieczności podjęcia obrony za pomocą tacek do pizzy, kijów do selfie, gitar i parasoli – jest zbrodnią państwa przeciwko jej obywatelom. Zasadniczym prawem obywatela, posiadającego podstawowe umiejętności, jest obrona siebie i swojego otoczenia – przekonuje Amir Ohana.

Izraelczycy poszli już po rozum do głowy, ale zachodniej Europie (w tym Polsce) to nie grozi.

Henryk Piec