Plaże są, a nawet będą!

22 lutego, 2020 0 przez Krzysztof Mielewczyk

To, że p. Trzaskowski potrafi wbić w jeszcze większe osłupienie, niż księdza niejeden grzech w konfesjonale doskonale wiemy. To, że oczyszczać ścieki w stolicy winny się same, też powinniśmy przyjąć jako cud nad  Wisła oczywisty. Więc i wyrąbanie w środku łagodnej, ale jednak zimy plaży na Białołęce za lekkie sto tysięcy i następnie niezwłoczne jej zwalcowanie, jest niestety oczywiste.
Projekt niegłupi, bo obywatelski i nawet mrówkom nadwiślańskim się zapewne spodobał, ale dociekania mediów oraz społeczników doprowadziły do bram miejskich urzędników. Ci oczywiście z klasyczną beztroską wyjaśnili bez zmrużenia oka, że technologia pomysłu wymagała tych dwóch sprzecznych dla siebie czynności. Czyli zbudowania, a następnie zburzenia. Wiosną, czyli za równy miesiąc wrócą w to samo miejsce i wyrychtują plaże ponownie. Uważam, że nawet gdyby teraz wyrzucili dwa razy więcej kasy na te mityczne działania, to też da się wyjaśnić…nowatorską myślą biurokratów i dopracowaniem szczegółów pomysłu w kolejnym oczywistym dla samorządowej materii rozdaniu.
Ja to znakomicie rozumiem, bo nie istnieje żadna odpowiedzialność urzędnika za podjęte decyzje i jej skutki i to w odniesienie zarówno do obywatela jak i wydarzeń zbiorowych. Żaden artysta samorządowej demokracji, gdy już rozkraczy się, za przeproszeniem, na stolcu, najchętniej na wieki i z cała rodziną oraz pociotkami, w myśl polskich zasad nie będzie ponosił kosztów swojej usankcjonowanej schizofrenii. A nawet w kolejnych wyborach mieszkańcy z wysokim prawdopodobieństwem potwierdzą, że na ich pieniądze oraz standard życia, nadal z racji urody oraz ugruntowanych uzależnień wynikłych z tradycji nieformalnych układów, może Rafał pochylić się zgarniając z dziecinnym uśmiechem do woli.
Żeby nie było tylko o p. Rafale…gdański rydwan. No kurde, tam plaża do rozdupczenia za stówkę, a w
mieście żałoby po wybitnym samorządowcu, magistrat za chwilę znany z programu seksualnej edukacji ZDROWELOVE z kącikami onanisty, za 50 tysięcy więcej, niż u kumpla z Warszawy wypaskudzili ….o matko Tereso…rydwan z Londynu, efekt przemyśleń obywatelki miasta nad Tamizą, która gdzieś zagubiła swoje korzenie w drodze po pustyni cywilizacji XXI wieku. I ja to rozumiem. Teraz w mieście Big Bena wiedzą, że jak ktoś się naćpa albo nawali, sprostytuuje lub po prostu zje coś niestrawnego i spacerując brzegiem rzeki nawali do kartonu, to zawsze może wpaść do grodu nad Motławą i tam jego fizjologiczny wyczyn potraktują jako dzieło sztuki i suto opłacą pieniędzmi podatnika. Ten prezydent z Gdyni, naprawdę fajne nazwisko i widać, że drąży jak szczurek w poszukiwaniu lepszego jutra dla swoich mieszkańców. No, bez zmrużenia udało się 100 mln złotych wyłożyć na idealnie płaski pomysł lotniska, na którym nawet drony na razie nie lądowały. Ale jak samorządowiec wyjaśnił i społeczność zrozumiała, takie pomysły są wielokroć kosztowniejsze. Ma człowiek rację, bo u arabów z OPEC-u nie takie jaja odpalają i nikt tam nie wrzeszczy, że mają szejka idiotę. Idąc nieco dalej wzdłuż polskiego kliffu, dojdziemy do Mechelinek na granicy Zatoki Puckiej oraz gdańskiej. Tam, aż boję się pytać za ile, gmina Kosakowo z kolei w cudownym dotąd miejscu, plaży Nadmorskiego Parku Krajobrazowego wyrąbała skansen rybacki z połamaną betonową ścieżką w złotym piasku wieńczącą wędrówkę do symbolicznego kutra Mech-1, który przez lata stał sobie u wrót plaży i barwił to urokliwe miejsce latem pełne camperowców, a zimą miłośników cichej fali. Żeby zrozumieć głupotę tego pomysłu, teraz warto się tam przejechać i zadawać sobie pytanie na nowo – co to kurde jest skansen? Osobiście po spacerze z moją ukochaną dziewczyną doszliśmy do odpowiedzi, że to bezkresny teren od  morza do Tater, gdzie banda cwaniaków robi z ludzi powyborczego wała.

Krzysztof Mielewczyk