Dr Bartosz Józwiak – Polska jest wygaszana
15 lutego, 2026Polska nie upada z dnia na dzień. Polska jest wygaszana – powoli, metodycznie, pod osłoną haseł o nowoczesności, tolerancji i europejskości. Coraz częściej docierają do nas informacje o decyzjach i działaniach władz, samorządowców, środowisk opiniotwórczych, a nawet zwykłych obywateli, które – świadomie bądź nie – uderzają w fundamenty naszej tożsamości. W kulturę. W historię. W pamięć.
Wszyscy tyrani, którzy chcieli zniszczyć Polskę, wiedzieli jedno: aby złamać naród, trzeba odebrać mu tożsamość. Trzeba wyrwać z korzeniami historię i religię. Bez nich wspólnota staje się bezbronna. Nie udało się to ani carom, ani Hitlerowi, ani Sowietom, bo Polacy pielęgnowali pamięć. Dziś jednak nie potrzeba okupanta. Wystarczy chaos aksjologiczny i systematyczne podmywanie fundamentów.
W Kostrzynie nad Odrą odsłania się tablicę Fryderyka II – władcy, który współuczestniczył w rozbiorach i otwarcie gardził Polakami. We Wrocławiu jego portret zdobi reprezentacyjną Aulę Leopoldina. W tym samym mieście próbuje się przywracać niemieckie nazwy obiektów, jakby historia zaczynała się tam i kończyła. A przecież to Niemcy zniszczyli „swój” Wrocław, „swój” Gdańsk i „swój” Kostrzyn. To Polacy podnieśli te miasta z ruin. W Radomiu uczestnicy lokalnych wydarzeń zakładają mundury ZOMO i tańczą, jakby była to niewinna rekonstrukcja historyczna, a nie symbol przemocy wobec robotników. Czy naprawdę nie rozumieją, z jaką rocznicą mają do czynienia? Czy historia stała się już tylko kostiumem?
W Raciborzu w lokalu wyborczym wywieszono niemiecką flagę zamiast polskiej. Niektórzy samorządowcy mówią o Gdańsku per „Danzig” i przywołują określenie „Wolne Miasto”, jakby była to neutralna ciekawostka językowa, a nie termin obciążony dramatyczną historią. Równocześnie coraz śmielej próbuje się przypisać Polakom współodpowiedzialność za zbrodnie niemieckie, relatywizując role ofiar i katów. To nie są incydenty. To element większego procesu. Rugowanie polskości trwa od lat – w przestrzeni symbolicznej, edukacyjnej i kulturowej. Były już profanacje zniczy po katastrofie smoleńskiej. Były wulgarne ataki na kościoły – które dla wielu są nie tylko miejscem kultu, lecz także nośnikiem tożsamości. W przestrzeni publicznej regularnie opluwa się Żołnierzy Wyklętych, kwestionuje sens narodowej pamięci, podważa znaczenie tradycji.
Jednocześnie lansuje się wstyd z powodu polskości. Padają słowa, że „polskość to nienormalność”. Toczy się groteskowy spór o to, kto jest „bardziej europejski”, jakby europejskość wykluczała narodową dumę. Opozycjonistów ściga się za słowa, żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej atakuje za obronę granicy. Pojawiają się próby „resetów” z Moskwą, powracają oskarżenia o rzekomy udział Polaków w Holokauście, a kwestia reparacji wojennych pozostaje nierozliczona. Zbrodnie komunistyczne wciąż nie doczekały się pełnej sprawiedliwości. To nie jest chaos. To konsekwencja marszu ideologii przez instytucje – przez uczelnie, kulturę, media. Antonio Gramsci pisał o zdobywaniu hegemonii kulturowej. Dziś widzimy finał tego procesu: zmianę języka, redefinicję pojęć, przesuwanie granic tego, co uznaje się za dopuszczalne. Gdy zmienia się język, zmienia się myślenie. A gdy zmienia się myślenie – zmienia się naród.
Straciliśmy całe pokolenia. I przez pokolenia będziemy odbudowywać to, co zostało nadwyrężone: przywracać znaczenie słowom, godność symbolom, prawdę historii. Wychowano ludzi zanurzonych w konsumpcjonizmie i egoizmie, pozbawionych zakorzenienia. Nie dlatego, że tak wybrali, lecz dlatego, że nikt im alternatywy nie pokazał. Na mury naszej cywilizacji napierają idee, które podważają jej fundamenty: skrajny hedonizm, relatywizm moralny, kult prowokacji i destrukcji. Zło przestaje być nazywane złem – staje się „wyborem”, „ekspresją”, „nową normalnością”. Boga zastępuje się człowiekiem, a człowieka jego słabościami. A wielu z nas zachowuje się tak, jakby na Titanicu wciąż grała orkiestra. Historia uczy, że aby zło zwyciężyło, wystarczy bierność ludzi dobrej woli. Najgroźniejsze nie jest bowiem to, że ktoś atakuje fundamenty. Najgroźniejsze jest to, że inni przestają ich bronić.
Całość na:
https://www.merkuriusz24.pl/barbarzyncy-na-murach-wygaszanie-polski/14579

