W blasku Łukasza

Grudzień 1, 2019 0 przez Henryk Piec

Na moście w Londynie islamski terrorysta zaatakował przechodniów nożem. Dwie z pięciu ranionych osób, niestety, zmarło. Terrorystę próbowało, zanim zastrzelił go policjant, obezwładnić dwóch mężczyzn, a jednym z nich okazał się Polak pracujący „na zmywaku” w Londynie. Co ciekawe drugim bohaterem, co warto zaznaczyć na marginesie, był Brytyjczyk skazany na dożywocie za brutalne zabójstwo kobiety, który akurat wówczas znajdował się na przepustce z więzienia. Ale ja nie o tym.   Brytyjska prasa zaczęła się rozpisywać o bohaterskim Polaku, który z kłem nawala rzucił się na terrorystę. Tamtejsi internauci parafrazując popularne w kampaniach wyborczych antypolskie hasło: „Ci cholerni Polacy zabierają nasze miejsca pracy” zmodyfikowali je pisząc: „Ci cholerni Polacy zabierają (powalają) naszych terrorystów”.

Odwaga naszego rodaka został zauważona również nad Wisłą. Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, zwrócił się do  prezydenta Dudy, z wnioskiem o „rozważenie odznaczenia Pana Łukasza Medalem za Ofiarność i Odwagę za to, ze z narażeniem własnego życia pomógł obezwładnić terrorystę”.

Słowo do pana Łukasza: SZACUN!!! Jak widać ułańska fantazja w narodzie nie ginie. A teraz słowo do  naszych polityków. Panie i panowie politycy, odpowiedzcie na trzy pytania:

– Dlaczego p. Łukasz znalazł się w Londynie?

– Dlaczego tam pracuje?

-Dlaczego nie wraca do Polski?

 I jak tylko na te pytania odpowiecie, to wówczas możecie wystrugać order z kartofla lub z innego buraka. Mój znajomy mawiał, że ordery i tytuły nic, lub niewiele kosztują. O wiele trudniej, a dla polskiej klasy politycznej wydaje się to być zadaniem niemożliwym, stworzyć taki ustrój państwa, który nie tylko, że nie będzie zmuszał obywateli do imigracji, ale da impuls do masowych powrotów, a Polska stanie się miejscem atrakcyjnym do życia…dla Brytyjczyków.  Dopóki dopóty tego nie zrobicie, możecie się jedynie li tylko grać w blasku czynu Pana Łukasza, któremu raz jeszcze (po staropolsku) kłaniam się nisko do pasa.  

Henryk Piec