Dlaczego Goebbels umarł?

19 kwietnia, 2020 0 przez Krzysztof Mielewczyk

Ostatni kanclerz hitlerowskiej III Rzeszy, w obiektywnej ocenie fachowców i historyków, swoją inteligencją i polityczną przebiegłością budził szacunek nawet u wrogów.  Cechy, których fundamentów szukać trzeba u katolickich nauczycieli oraz żydowskich wykładowców późniejszego doktora literatury i twórcy nowożytnej propagandy z wykorzystaniem radia i telewizji.

Dziś telewizja publiczna IV RP ujawnia ubeckie powiązania twórców swej największej, ideologicznej konkurencji z warszawskiej Sadyby oraz głęboko lewackie korzenie tam zatrudnionych. Patrząc od tyłu na zdarzenia ostatnich tygodni na krajowej scenie społeczno-politycznej widać dziką falę na antenie mediów pod sztandarami parlamentarnej opozycji, które leją pomyje na Kaczyńskiego za rocznicowe wizyty na cmentarzach.  W tle tych treści widać spolegliwy dwór prezesa PIS-u, który jak to orszak nadworny kłania się i niepewności cierpi. Cofając się nadal trafiamy na Gowina, który jakąś futurystyczną zagrywką z nagła żąda zmian w Konstytucji dla wydłużenia kadencji prezydenta, ale już bez możliwości kandydowania. Projekt trafia antydatowany do Sejmu, choć moment wcześniej jedna autodymisja miałaby zachwiać rządzącą koalicją.  Kolejny krok do tyłu i w alejkach wokół Wiejskiej słychać wrzask wobec projektu wyborów korespondencyjnych, obecnie  procedowanego równolegle ze wspomnianym pomysłem Gowina. Jeśli dołożyć do tego jeszcze projekt obywatelski ,,ustawy antyaborcyjnyjnej,, Kai Godek, od takiego zamieszania nawet koronawirus w Polsce musiał osłabnąć. Idąc dalej coraz szerszą perspektywą duet Szumowski-Morawiecki  realizując polską drogę walki z pandemią zręcznie unika społecznych wątpliwości i niepokojów mając oczy i uszy szeroko otwarte.  Operując wielopoziomowo i całodobowo można w ten sposób zakładać realnie wybory na 17 maja, bo to jest istotą najbliższych kilkunastu lat dla tego kraju.  Czekając cierpliwie i czytając między wierszami słowa wypowiadane przez żelaznych strategów PiS-u przeciętny analityk sceny politycznej nie będzie miał wątpliwości, że najwyższą zaletą Naczelnika z Nowogrodzkiej jest modelowe wręcz podejście do budowania i urealniania strategii swoich koncepcji  krótko- średnio- i długofalowo.

Ta karuzela sprytnie wykorzystująca synergię wirusa ma bardzo niewiele wspólnego z przypadkiem. Mamy do czynienia z konstrukcją nowoczesnego państwa z wszystkimi jego nieuniknionymi ułomnościami, gdzie choćby ostatni wywiad Kaczyńskiego dla Polskiego Radia każe pochylać głowę Merkel i Brukseli. Nie lepiej czuje się ich wschodni partner Putin, dla którego cała otoczka smoleńskich obchodów zamknięta tylko w granicach naszego kraju, zabrała mu okazję do szyderstwa ze śledztwa komisji Macierewicza. I czy wręcz wyjście naprzeciw obelgom medialnym nie było tu częścią Kaczyńskiego planu? Czy teatralne samobójstwo polityczne Gowina

nie było jednoczesnym sygnałem pod inny konkretny adres, że ambicje polityczne zawsze są na czyimś pasku? A po majowych wyborach tak ukształtowany, poszkodowany niełaską Gowin nie miałby zająć się naborem do swej partii uciekinierów z Senatu?  Efektem oczekiwanym dla wizji nie Jarosława, ale braci Kaczyńskich jest skuteczny zbiór narzędzi niezbędnych, by dojść do celu. 

Dociągnięcie histerii telewizji stworzonej przez SB i rządy Tuska pod cmentarne bramy dla ujawnienia ich wątpliwej przeszłości kładzie się cieniem na całym elektoracie tego człowieka i jego futbolowej siatki.

Goebbels umarł, bo grał od początku w przegranej drużynie.

Krzysztof Mielewczyk