Operacja Słonecznik

Wrzesień 7, 2019 0 przez Konrad Dziecielski

Sławomir Żukowski – kibic Pogoni Szczecin wybrał się na mecz. Mężczyzna znalazł w kieszeni pestkę słonecznika, a łupinkę od niej wyrzucił na chodnik. Zauważyli to funkcjonariusze policji i…sprawa trafiła przed oblicze Temidy.  Czytam i uszom nie wierzę (dobrze napisane). W jeszcze większe zdumnienie wprowadziła mnie wiadomość, że  sędzia wydziału karnego Sądu Rejonowego Szczecin Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie uznał Sławomira Żukowskiego winnym „zaśmiecania miejsca dostępnego dla publiczności tj. chodnika poprzez wyrzucenie łupinki od słonecznika” i wymierzył panu Sławomirowi karę w wysokości 100 złotych grzywny. W sumie to i tak ludzki pan (ten sąd), bo policjanci chcieli wręczyć winowajcy mandat w wysokości 250 zł.

Marzy mi się taki amerykański (stary) sędzia, który na rozprawie poprosiłby policjanta do siebie, podał pałkę do palanta i powiedział mu cicho na ucho (bo powaga sądu powinna być jednak zachowana) „Weź chłopie to urządzenie i jeb…się w łeb. Jak nie pomoże za pierwszym razem, to powtórz czynność raz jeszcze, ale mocniej”. Jak sądy mogą działać sprawie, a co ważniejsze szybko, skoro zajmują się tego rodzaju sprawami?! Ta sprawa powinna skończyć się zanim zaczęła. Nie skończy się, bo „złoczyńca” już zapowiedział, że się odwoła od tego kuriozalnego wyroku. Kto za to wszystko zapłaci jest pytaniem retorycznym, bo gdyby z własnej kieszeni miał zapłacić sędzia lub komendant wojewódzki policji w Szczecinie, to obaj panowie kupiliby policjantowi wagon słonecznika i niech sobie łuska do wcześniejszej, a zasłużonej emerytury.  

Za rządów PO była Akcja Widelec, teraz Operacja Słonecznik, czy to się nigdy nie skończy?! Zresztą panie Sławomirze należało powiedzieć, że  działał pan w roztargnieniu i wówczas byłoby po sprawie. Jeden z sędziów zabrał kiedyś z lady 50 zł i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że to nie było jego 50 zł. I sąd, nie byle jaki bo najwyższy, uznał sędziego za niewinnego. Na sali rozpraw działy się rzeczy niesamowite: płakał oskarżony, szlochem zanosił się jego obrońca, i zdawało się, że Sąd Najwyższy też będzie kwilił, ale w ostatniej chwili się Sąd Najwyższy powstrzymał. W każdym bądź razie wyszło na to, że 50 zł zmieniło właściciela przez roztargnienie. Polecam więc tę linię obrony, która koncertowo zdała egzamin.

Konrad Dziecielski