Zreformować uczenie!

Wrzesień 16, 2019 0 przez Krzysztof Bosak

Z Krzysztofem Bosakiem, jednym z liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość, rozmawia Henryk Piec

– Profesor Aleksander Nalaskowski został zawieszony na trzy miesiące przez swoją uczelnię, za felieton krytykujący środowisko LBGT. Można bez liku wymieniać przypadki, kiedy to uczelnie wyższe blokowały wykłady osób o prawicowych poglądach. Takich kłopotów nie mają ludzie o orientacji liberalno-lewicowej. Czy prawica przegrała batalię o uczelnie wyższe?

– Nie ma co dyskutować z oczywistym faktem, iż uczelnie wyższe, szczególnie wydziały humanistyczne, są zdominowane przez kadrę o poglądach liberalnych i lewicowych. Natomiast prawica nie przegrała żadnej batalii o uniwersytety, bo do takiego starcia po prostu nigdy w III RP nie doszło. Obecny układ sił w państwowych instytucjach kultury i nauki został ufundowane w okresie czystek ideologicznych przeprowadzonych po II wojnie światowej w okresie stalinowskim. Od tamtego czasu nie było żadnych gruntownych reform kadrowych.

– Jak zmienić ten stan rzeczy, bo przecież nie wskrzesimy polskiej przedwojennej inteligencji, a proces jej odtworzenia w obecnych warunkach wydaje się być wręcz niemożliwy?

– Musimy dokonać głębokiej reformy szkolnictwa wyższego, szczególnie na kierunkach humanistycznych, polegającej na dopuszczeniu do  gremiów kierowniczych osób o innych poglądach niż lewicowe…

– Jak miałoby to od strony praktycznej wyglądać?  Przypomnijmy sobie, jak przebiegały zmiany na stanowiskach kierowniczych w teatrach, czy niektórych instytucjach związanych z kulturą. Za każdym razem podnoszono zarzut, że  jest to gwałt na wolności, próba ingerencji i ręczne sterowanie sztuką. Wyobrażam sobie, że próba reformy szkolnictwa wyższego, w sposób w jaki pan ją widzi, wywołałaby istne trzęsienie ziemi.

– Tak, oczywiście. Jakakolwiek próba zmian, naruszenie obecnego status quo, wywoła sprzeciw środowiska, co oczywiście w konsekwencji doprowadzi do ostrego konfliktu.

– Niezwykle wpływowe media liberalne poprą wówczas władze uczelni wyższych, bo będą przecież broniły rzędu swoich dusz.

  – Z tym należy się liczyć. Istotne jest jednak przede wszystkim to czy rząd jest zdeterminowany, by przeprowadzić reformę. Do tego potrzebne są trzy czynniki: dobry plan, zręczność polityczna oraz większość parlamentarna.  Jeżeli te trzy czynniki się zazębiają, to mechanizm działa i wówczas żadne medium, nawet najbardziej wpływowe, nie jest w stanie powstrzymać działań reformatorskich.

– Czy PiS jest w stanie przeprowadzić taką reformę?

– Nie, ponieważ PiS nigdy nie miało takich planów, by zmienić układ sił pomiędzy różnymi nurtami ideowymi na uczelniach wyższych. Rząd PiS skupił się wyłącznie na korektach wewnętrznych reguł działania instytucji akademickich. Wygląda na to, że liderzy PiS wierzą, iż środowisko dokona samooczyszczenia, co jak wiemy z doświadczenia jest niemożliwe lub następuje potwornie wolno.

– Czy w takim układzie apele do rządu w obronie prof. Nalaskowskiego mają jakikolwiek sens?

– Tak, mają. Rządzący posiadają całą gamę środków dyskrecjonalnych, którymi mogą wpływać na rzeczywistość. Sam fakt, że władze państwa publicznie zwrócą uwagę na problem ma już znaczenie, ponieważ kadra akademicka generalnie nie chce problemów i woli mieć święty spokój niż ryzyko jakichś kontroli z ministerstwa.

Dziękuję za rozmowę