Maciej Kazimierz Sarbiewski – historia prawdziwa

24 maja, 2020 0 przez Adam Pszczółkowski

Od redakcji: Maciej Kazimierz Sarbiewski SJ herbu Prawdzic łac. Mathias Casimirus – światowej sławy polski poeta neołaciński i teoretyk literatury epoki baroku, kaznodzieja nadworny Władysława IV, jezuita. Nazywany bywał Horatius Sarmaticus (łac. sarmackim Horacjuszem), Horatius Christianus (łac. chrześcijańskim Horacjuszem). Jeden z najbardziej popularnych i najczęściej wydawanych polskich autorów za granicą, obok Henryka Sienkiewicza i Ferdynanda Ossendowskiego. Poniżej prezentujemy bardzo ciekawy wywód literaturoznawczy a także genealogiczny obalający wiele mitów.

1. Wiersze pisane na wierzbowej korze.

Ta historia zaczyna się w Kacicach nad Narwią, wiosce na południe od Pułtuska.

Wioska ta słynnie zaś z tego, że założono tu pierwszą w Polsce kaplicę pod wezwaniem błogosławionego (wówczas jeszcze) Stanisława Kostki. Drewniany obiekt sakralny miał tu powstać w 1606 r. Jego miejsce zajął kościół murowany, którego budowę rozpoczęto w 1698 r. Stoi po dziś dzień.

Kacice od końca XVI w. aż po 1773 r. (kasata zakonu jezuitów) były wioską letniskową dla profesorów i uczniów kolegium jezuickiego w Pułtusku. W latach 1607-1612 uczniem tegoż kolegium był Maciej Kazimierz Sarbiewski. W dorosłym życiu, już jako poeta znany, miejscu temu poświęcił wiersz po łacinie. Polskie jego tłumaczenie, w wersji Ludwika Kondratowicza, brzmi tak:

ODA VIII.
Do rzeki Narwi, na której brzegach, będąc dzieckiem,
złożył najpierwszy wiersz liryczny.

“Na wiązance z białej róży,
Na fiołkach, spoczął we śnie
Dzień ów wielki, dzień miniony,
Gdym najpierwszą złożył pieśnię,

Gdy nad Narwią harfa brzękła
Niedołężną jeszcze nutę.
O, zaiste! z dnia tamtego
Złote dla mnie dni wysnute.

Ozłocona harfa moja

Nie chrzęściła jako tarcza,
Nie śpiewała bohaterów,
Licha wioska jej wystarcza,

Uperlone rosą kwiaty,
Róże, gwoździk, tulipany,
Lub Wilii brzeg majowy
Zefirami ugłaskany.

Narwi rzeko! tum w najpierwszej
Niemowlęctwa śpiewał porze!
Tum najrańszą mą piosenkę
Na wiązowej wyrył korze.

Póki jeszcze nie zarasta
Kora, rylcem zadraśnięta,
Niech się pieśni mej wyuczą
I dziewice, i chłopięta, —

I w mojego dnia, rocznicę
Niech się zejdą tutaj wcześnie,
Aby razem i na przemian
Chórem śpiewać moją pieśnię”.

2. Sarbiewski we mgle domysłów.

Oczywiste dla mnie skojarzenie wiersza z Kacicami okazało się być odmienne od stanu badań literackich.

Trzeba bowiem widzieć, że wszystko co uchowało się z oryginalnego dorobku Sarbiewskiego, zostało spisane po łacinie. A to co dziś badają literaturoznawcy to są przede wszystkim różne tłumaczenia jego twórczości. Tłumaczenia powstałe między XVII a XIX w. w językach polskim, angielskim, niemieckim. Inna sprawa, że tłumaczenia w większości znakomite.

Zapewne pierwsze dziecięce strofy Sarbiewskiego były tworzone w języku polskim (czy raczej w języku domowym – mazowieckim), skoro miały je śpiewać wiejskie “dziewice i chłopięta” – te jednak strofy dawno zarosła wiązowa kora. I tu moje pierwsze zdziwienie – oto w analizach literackich czytam, że młody Sarbiewski biegał z rylcem i kaleczył drzewa – a to w Pułtusku (ale przecież Pułtusk nie jest wsią!), a to w Sarbiewie (ale przecież Sarbiewo nie leży nad Narwią!). Ale o Kacicach cisza.

Zanurzając się w Sarbiewskiego – zadałem sobie pytanie co tak naprawdę wiadomo o jego rodzinie i miejscach w ziemi ciechanowskiej z nim związanych?

Nurt obowiązujący w dzisiejszej regionalistyce i badaniach naukowych opiera się głównie na publikowanej łacińskiej korespondencji pomiędzy poetą a biskupem płockim Stanisławem Łubieńskim. Z tej korespondencji wyłowiono dane biograficzne. Pierwszy zdaje się uczynił to Franciszek Bohomolec w 1769 r. w pracy “Mathiae Casimiri Sarbiewski Societate Jesu Opera Posthuma”. W 1803 r. ukazało się pośmiertnie dzieło prymasa Prus Ignacego Krasickiego “O rymotwórstwie i rymotwórcach”. Informacje te powtórzono z drobnym dodatkiem w lipskim wydaniu herbarza Kacpra Niesieckiego w latach 40-tych XIX w. (uzupełniając dane o Sarbiewskich z wydania lwowskiego z I połowy XVIII w.) W 1851 r. Wincenty Hipolit Gawarecki opublikował swą podróż do Sarbiewa i kwerendę odbytą na miejscowej plebani [“Pamiętnik religijno-moralny” 10/1851]. W końcu ksiądz-jezuita Jan Badeni w wydanym w 1898 roku drugim tomie “Studiów i szkiców” zawarł biografię literacką Sarbiewskiego.

 Co wynika z powyższego?

1. Nasz bohater był członkiem rodu Prawdziców, wywodzących się z Sarbiewa – “wioski o mile od Płońska”. W literaturoznawstwie czasem to Sarbiewo jest w ziemi ciechanowskiej, czasem w województwie płockim. Można od razu wyjaśnić, iż tylko pierwsza wersja jest właściwa.

2. Rodził się tamże w 1595 roku, jako syn Mateusza i Anastazji z Milewskich.

3. Dziadem jego był Adam Sarbiewski, co żył aż 109 lat.

4. Bratem jego jedynym był Stanisław Sarbiewski, który umarł jako wojewoda mazowiecki. Po nim liczne dzieci, na których jednak ród wygasł.

5. Z tego rodu, choć niejasno spokrewniony, pochodził też Baltazar Sarbiewski, miecznik, sędzia ziemski ciechanowski, poseł na Sejmy.

6. Nadto poeta był spokrewniony z rodziną Opackich z Kobyłki w ziemi warszawskiej.

I jedynie “Katalog zabytków sztuki w Polsce” – tom poświecony dawnemu powiatowi płońskiemu, wydany w 1979 r., wprowadził do obiegu nową informację, iż w kościele w Sarbiewie znajduje się monstrancja wykonana przez warszawskiego złotnika Andrzeja Półtoraka w 1549 roku, której fundatorami byli Stanisław Sarbiewski i Maciej Ćwikliński.

Wiek XXI uznał, że dowody i dokumenty po rodzinie Sarbiewskich – obecnie nie istnieją. Nie przeszkadzało to jednak regionalistom tworzyć nowe “fakty”, a to, że monstrancję fundował jednak dziad poety Adam. A to, że w kościele w Sarbiewie namalowany herb Jastrzębiec symbolizuje matkę poety Anastazję Milewską pochodzącą z pobliskiego Milewa.

Rzecz ostatnią łatwo wyprostować – obecna świątynia sarbiewska była gruntownie remontowana w połowie XVIII w. na polecenie kollatora Kazimierza Młockiego, stolnika wyszogrodzkiego, o czym w szczegółach wspomina wizytacja tutejszej parafii z roku 1775 (wydana drukiem przez księdza Michała Grzybowskiego – tom 5 serii niebieskiej “Materiałów do ziemi płockiej”). Namalowany tam Jastrzębiec reprezentuje żonę stolnika – Teodorę z Jeżewskich [PłGW, sygn. 200, k. 17v].

3. O czym mówią stare księgi?

Dokumenty dotyczące Sarbiewskich oczywiście zachowały się. Są nimi zarówno dawne rejestry podatkowe, jak i akta sądowe ziemi ciechanowskiej. Przeglądając moje notatki, sporządzone z dziesiątków tysięcy transakcji zawartych w sądach w Sąchocinie, Ciechanowie i Przasnyszu pozwoliłem sobie porównać dotychczasowe opracowania ze źródłami historycznymi.

Istotnie na Sarbiewie (w powiecie sąchockim w ziemi ciechanowskiej) siedziała jedna gałązka możnego rodu Prawdziców. Niestety już w XVI w. zubożała i zepchnięta do 3 kategorii podatkowej – sami ziemię orzą. W latach 30-tych tegoż wieku pobór z Sarbiewa opłaca m. in. Borzym, syn Mikołaja [ASK, dział I, sygn. 40, k. 468]. Tenże Borzym w dokumentach łacińskich nazywany jest Borysławem. W 1567 r. płaci Bartosz, syn zmarłego już powyższego Borzyma [ASK, dział I, sygn. 40, k. 682]. W 1573 r. znika Bartosz, a w jego miejsce pojawia się jego brat Adam [ASK, dział I, sygn. 39, k. 527v]. Z najstarszych ksiąg ziemskich sąchockich dowiadujemy się, że Adam poprzednio bywał w ziemi sieradzkiej, skąd przywiózł sobie żonę Annę Zakrzewską [PZW, sygn. 1, k. 37].

Jednakże w Sarbiewie atmosfera robi się duszna. Obok Adama – dziedziczą tu jeszcze nieco bogatszy jego kuzyn Wojciech Sarbiewski, syn Macieja oraz Zawisza Dłużniewski [ASK, dział I, sygn. 40, k. 682. PZW, sygn. 1, k. 40] Ale wieś kawałek po kawałku jest wykupywana przez agresywnego inwestora ze szlachty płockiej Jana Sękowskiego [PZW, sygn. 1, k. 55v, 100v, 102, 118].

W 1594 r. Adam Sarbiewski dokonuje akumulacji kapitału, wyprzedając przy tym części swe w pobliskich wsiach Jarocino i Szymaki i na jakiś czas znika z widoku w aktach sądowych 3 powiatów ziemi ciechanowskiej [CGW, sygn. 12, k. 439-432, 464, 475].

W kronice Dzierzgowskich i Szumskich z 1639 roku, którą przed laty wyszperałem, jest taki fragment: “Dorota [Szumska] dziedziczka na Szumsku, poszła za Jana Kowalewskiego, przedała Szumsk panu Krasińskiemu, podkomorzemu różańskiemu. Ten zaś panu Jadamowi Sarbiewskiemu, gdzie na Szumsku jego succesores dziedziczą” [CGW, sygn. 77, k. 406-407].

Wspomniany Krasiński miał na imię Mikołaj. Pełnił urząd podkomorzego różańskiego i makowskiego bardzo długo – w latach 1579-1618. Ma swój nagrobek w rodowym mauzoleum w kościele w Krasnem.

Natomiast Adam Sarbiewski ponownie pojawia się w aktach sądowych ziemi ciechanowskiej w 1598 roku już jako dziedzic na Szumsku i Krerach. Wśród jego kontrahentów występuje także i podkomorzy Mikołaj Krasiński. Na dodatek Adam ma nową żonę Annę Hanow Szynowską, wdowę po Piotrze Zawadzkim z Gruduska [CGW, sygn. 23, k. 242, 394 i 488].

Szumsk w parafii Dzierzgowo, co prawda leżał w ziemi ciechanowskiej, tak jak i Sarbiewo, ale aż 70 kilometrów na północ od niego. Adam Sarbiewski jest obecny w księgach sądowych jeszcze w 1614 roku – więc istotnie żył długo, choć nie 109 lat [PZW, sygn. 5, k. 130].

Tu trzeba też wyjaśnić, iż owe 109 lat pojawia się w korespondencji Sarbiewskiego z Łubieńskim, gdy obaj autorzy rozważają długość wieku ludzkiego i przypadki oszustw w tej materii. Sarbiewski wspomina, że jego “avus” Adam, dziewięć lat ponad setkę przekroczył, zaś Maciej Widłaga, chłop jego ojca – aż 30 lat ponad 100 żył. Łubieński w odpowiedzi się z tego naśmiewa i wyjaśnia jak poddani biskupów płockich w Broku zawyżali lata swego życia [“Korespondencja Macieja Kazimierza Sarbiewskiego ze Stanisławem Łubieńskim”, opr. Jerzy Starnawski, 1986, listy 61 i 62].

Pominąwszy ten zgrzyt – dotąd wszystko nawet się zgadza – bo wszak przeprowadzka Adama do Szumska, nie musiała oznaczać przeprowadzki młodszych pokoleń.

Było jednak zgoła inaczej…

4. Między Szumskiem a Milewem.

Z akt sądowych ciechanowskich i przasnyskich z początków XVII w. dowiadujemy się kim była druga żona Adama Sarbiewskiego. Otóż Anna Hanow Szynowska wywodziła się z dóbr Szynowo w powiecie zyborskim na Warmii. Jej braćmi byli Leonard i Szymon, kanonik warmiński. Jej ojciec – także Szymon Hanow, otrzymał powyższe dobra od swego wuja Jana von Hoefen zwanego Dantyszkiem. Stąd potomstwo jego zwało się Szynowskimi. Dantyszek zaś był słynnym awanturnikiem, dyplomatą, poetą. Swój pełen przygód żywot zakończył jako biskup warmiński [CGW, sygn. 39, k. 314 i 320. PZW, sygn. 5, k. 209. Wojciech Kętrzyński “O ludności polskiej w Prusiech niegdyś krzyżackich”, 1882].

Niestety, z obu żon Adam Sarbiewski nie pozostawił potomstwa. Stąd też poeta nie mógł być jego wnukiem. Zresztą sprzeczności tu nie ma – bowiem łacińskie słowo “avus” nie oznacza jedynie dziada, ale również krewnego ze starszego pokolenia – na przykład stryjecznego dziada.

W 1613 r. przed sądem ziemskim w Przasnyszu – tenże Adam zawarł ugodę ze swymi dwoma bratankami Janem i Mateuszem Sarbiewskimi, synami nieżyjącego już Mikołaja. Bratankowie zobowiązali mu zapewnić dożywocie w zamian za przekazanie im dóbr Szumsk i Krery [PZW, sygn. 1, k. 5].

O tymże Mikołaju Sarbiewskim, trzecim synu Borysława – nic znaleźć mi się nie udało. Nie wiadomo, gdzie przebywał. Z kontraktów zawieranych przez jego synów wynikałoby, że zmarł pomiędzy 1599 a 1613 rokiem. Nie można wykluczyć, że uczestniczył w wyprawach szwedzkich – skoro wiadomo o pobycie w Sztokholmie w latach 1593-1594 innego mieszkańca i współwłaściciela Sarbiewa – Wojciecha Sękowskiego [Marian Biskup, “Cztery relacje ze Szwecji z końca XVI wieku”, Przegląd historyczny, 61/4, 1970]. Tak czy owak – echa szwedzkich wypraw brzmią w poezji Sarbiewskiego w odzie “Do rycerstwa polskiego – roku 1630”:

“Któż to, przodkując Lechitom na czele,
Strony bałtyckie zagrzebał w popiele?
Kto, wiernie idąc do sławy niemarnej,
Przymusił zadrgać ocean polarny?

Tu Szwed się zżyma, tu armata grzmoce,
Morze się pieni i warem klekoce,
I echem jęczy; owdzie nawa z nawą,
Rycerz z rycerzem bije się na krwawo.

Jakiż to młodzian w morderczym zapasie
I w ogniu rzezi bohaterem zda się?
Miecz jego ciężki, nieugięta szyja,
Włócznia zwycięsko nad Szwedem wywija.

Ojcze ojczyzny! światło naszych tronów!
Gwiazdo promienna starych Jagiellonów!
Zorzo nadzieje polskiego żołnierza!
Czołem ci naród, czołem ci uderza!

Na ziemi szwedzkiej przed twojemi dzieły
Wieże i mury na oścież stanęły,
Twa cześć w ojczyźnie i granic już nie ma,
Czoło laurowe wieńczy dyadema”.

Dwaj synowie Mikołaja Sarbiewskiego w II połowie XVI w. przebywali w parafii Krasne – możliwe, że pod opieką ówczesnego współwłaściciela Krasnego, wyżej wspomnianego podkomorzego Mikołaja Krasińskiego. Jan ożenił się z Zofia Szczucką ze pobliskich Szczuk, zaś Mateusz ze Stanetą Wolmir-Milewską, dziedziczką na częściach w różnych Milewach w tejże parafii Krasne położonych [CGW, sygn. 57, k. 341 i 352. CGW, sygn. 17, k. 442 i 454].

Krasne, także w ziemi ciechanowskiej, położone jest 65 kilometrów na północny wschód od Sarbiewa, zaś 40 kilometrów na południowy wschód od Szumska. Przy czym powyższe Milewo nie jest “Milewem pod Płońskiem”, jak chcieli by tego współcześni regionaliści.

Gdzie zaś przebywali Mateusz i Staneta Milewscy dokładnie w 1595 roku, a więc w roku, w którym na świat miał przyjść przyszły poeta? Z akt sądowych wynika, iż w tym okresie Mateusz występuje albo jako asystent swej żony, która prowadzi różne rozliczenia finansowe na dobrach Milewo Kwarty, Milewo Wolmiery, Milewo Nadolne albo jako kontrahent w tychże dobrach [CGW, sygn. 17, k. 442 i 454. CGW, sygn. 18, k. 737. PZW, sygn. 4, k. 247]. To wskazywałoby, że miejscem narodzin poety jest Milewo Wolmiery, a chrztu – kościół w Krasnem. O ile, jeszcze dwaj bratankowie nie mieszkali przy stryju w Szumsku. Na to pytanie – nie sposób odpowiedzieć za pomocą dokumentów, bowiem nie dysponujemy dziś metrykami chrztów z końca XVI wieku, ani dla Sarbiewa, ani dla Krasnego, ani dla Dzierzgowa.

Tak, czy owak – informacje księdza Badeniego, zawarte w “Studiach i szkicach”, a następnie wielokrotnie powielone po innych publikacjach, o dzieciństwie Macieja i Stanisława Sarbiewskich, opisujące jak to ich wychowywał dziadek Adam – okazują się być bajdurzeniami. Choć bajki te mogą ocierać się o prawdę. A gdyby to miała być prawda – to oznaczałoby, że przyszły poeta spędził dzieciństwo w Szumsku. Co więcej – jego stryjeczną babcią była cioteczna wnuczka innego wielkiego poety łacińsko-polskiego Jana Dantyszka. Literaturoznawcy będą później porównywać poezje Dantyszka i Sarbiewskiego – nie świadomi tej koligacji.

5. Podziały majątkowe.

W 1619 r. nie żył już “dziad” Adam Sarbiewski, nie żył też i Mateusz Sarbiewski, ani jego żona Staneta. Zresztą Mateusz tuż przed swą śmiercią, w 1616 roku, zawarł drugi związek małżeński z Jadwigą Górską z Górek w parafii Węgra, czym skomplikował życie swym spadkobiercom [CGW, sygn. 54, k. 372 i 375].

W dniu 5 czerwca 1619 r. spisana została w języku polskim ugoda w Szumsku. Z niej się dowiadujemy, że Mateusz Sarbiewski pozostawił po sobie nie dwóch synów, lecz synów pięciu i córek pięć. Syn pierwszy Wojciech i trzeci Jan wzięli po ojcu Szumsk z przyległością na Krerach i z obowiązkiem spłaty macochy. Syn drugi Balcer i czwarty Stanisław – po matce “Milewo Quarty i Milewo Szwejki i Milewo Wolmiery i insze wszytkie majętności koło Milewa”. Zaś wspólnie zachowali sobie prawa do Sarbiewa. Nadto zobowiązali się spłacić z Szumska i Milewa swego brata Macieja “zakonnika Societatis Jesu” oraz wypłacić posagi i dać ochędostwa swym siostrom w stanie panieńskim dotąd będącym – Annie, Jadwidze, Dorocie, Mariannie, Zofii [PZW, 6, sygn. 261].

Wspomniani wyżej Wojciech i Jan Sarbiewski, po zaspokojeniu roszczeń macochy, zawarli kolejną ugodę w Szumsku, w sobotę przed Niedzielą Krzyżową 1620 roku, także po polsku spisaną. Tym razem dokonali wraz ze swym stryjem Janem podziału dóbr Szumsk i Krery [CGW, sygn. 54, k. 725-726. CGW, sygn. 56, k. 77].

Rok później, w 1621 roku, Sarbiewscy dzielnie wyruszyli na wyprawę chocimską. Wojciech i Jan z Szumska, Baltazar,  zaś w imieniu swym i swego młodszego brata z Milewa Skuzów. Stryj Jan jako już człowiek stary wysłał swego zastępcę Wojciecha Tańskiego. Baltazar był nawet rotmistrzem piechoty ciechanowskiej i to on wraz z Wawrzyńcem Radzimińskim jest współautorem, powstałego wówczas regestru pospolitego ruszenia ziemi ciechanowskiej [Tzw. ML, IV-B, sygn. 36].

To zaś już tłumaczy, czemu poeta poświęcił aż kilka wierszy wiktorii chocimskiej. Za te zasługi Sarbiewscy otrzymają później różne urzędy ziemskie i przywilej królewskie. Pomimo, że pod Chocim nigdy nie dotarli.

W tym też czasie bracia Sarbiewscy zawierali związki małżeńskie. Wojciech z Zofią Kosińską z Kosin Kapicznych na Zawkrzu, Baltazar z Anną Zawadzką z Gruduska (której matka także była z Hanow-Szynowskich), Jan z Elżbietą Dunin-Smoszewską ze Smoszewa w ziemi zakroczymskiej [CGW, sygn. 54, k. 267. CGW, sygn. 56. k. 344 i 418].

6. Ostatnia cząstka Sarbiewa.

Adam Sarbiewski wybył z rodowego Sarbiewa w 1594 roku. Jego brata Mikołaja w ogóle tam nie spotykamy. A mimo to jakieś prawa do tego Sarbiewa pozostawały i o te prawa mieli walczyć synowie Mateusza, czyli bratanka Adama. Istotnie w latach 1623-1631 Sarbiewscy cedują między sobą różne prawa do Sarbiewa, ale są to tylko transakcje na papierze [CGW, sygn. 58, k. 568 i 595. CGW, sygn. 68, k. 116].

Tymczasem w Sarbiewie rządzili Stanisław Młocki, stolnik ciechanowski, syna Jana, stolnika płockiego oraz Wojciech Sękowski (znany już z pobytu w Szwecji), syn wspominanego jeszcze wcześniej Jana, wojskiego ciechanowskiego, skupujący wszelkie prawa do tychże dóbr. Ów Sękowski, starosta mławski, stolnik ciechanowski i sekretarz królewski zarazem, był dodatkowo zaangażowany w przejmowanie gruntów i nieruchomości w mieście królewskim Płońsku. Sarbiewscy nie mieli więc szans w starciu z zaufanym dyplomatą króla Zygmunta III [CGW, sygn. 56, k. 216. CGW, sygn. 57, k. 702 i 738. CGW, sygn. 66, k. 103. CGW, sygn. 68, k. 507. MK, sygn. 138, k. 308].

Sekretarz Wojciech Sękowski zmarł przed 1628 rokiem, ale jego spadkobiercy, bratankowie Stanisław i Mikołaj Sękowscy tą część Sarbiewa odsprzedali Janowi Dunin-Wolskiemu, stolnikowiczowi gostynińskiemu, którego rodzina już wcześniej się tu pojawia [CGW, sygn. 60, k. 542. CGW, sygn. 63, k. 635. CGW, sygn. 64, k. 232]. Zaś w 1630 r. Stanisław Sękowski, brat powyższego sekretarza przekazał swe prawa wyżej wspomnianemu Stanisławowi Młockiemu [CGW, sygn. 66, k. 103].

W 1630 roku Wojciech Sarbiewski do spółki z Marcinem Gawareckim podarowali bliżej nieokreślone grunta na rzecz kościoła w Sarbiewie, o czym wspomina wizytacja tej parafii z 1775 roku. Ten Marcin Gawarecki, syn Stanisława, pojawia się w aktach grodzkich ciechanowskich w latach 1621-1627 z różnymi roszczeniami do Sarbiewa [CGW, sygn. 56, k. 254. CGW, sygn. 63, k. 236]. Możliwe, że chodzi tu o jakieś zapisy testamentowe.

Natomiast w 1631 roku Jan Sarbiewski, syn Mateusza ostatnią cząstkę Sarbiewa własną i nabytą od brata Stanisława sprzedał Stanisławowi Młockiemu [CGW, sygn. 68, k. 126 i 750]. I był to ostatni ślad Sarbiewskich w Sarbiewie.

I o tym właśnie traktuje poeta w odzie adresowanej do brata Stanisława:

“Jeżeli dawne wieki przypominasz sobie,
Jeżeli wspomnisz przeszłość, westchniesz od boleści!
Wszędzie sen i milczenie, wszyscy leżą w grobie,
Ani śladu dawniejszej rodowitej części”.

Możliwe, że aluzje do prób odzyskania Sarbiewa pojawiają się i we wspomnianej wyżej odzie “Do rycerstwa polskiego – roku 1630”:

“Lichwą i czynszem nie upadnie wioska,
Nie zgubi ludu przedajność sędziowska,
Prawda zagodzi wszelki proces główny,
Lub przy kielichu żarcik polubowny.

A chciwość zysku, lub żądza honorów
Przestanie pukać do bogatych dworów,
Nie wezwie mężów droga stumilowa,
Żona nie będzie samotna, jak wdowa”.

7. Powrót z Rzymu.

W 1625 r. Maciej Kazimierz Sarbiewski, powrócił z Rzymu, gdzie zyskał wielki rozgłos jako nadworny poeta papieża Urbana VIII. Zanim dotarł na Akademię Wileńską, zatrzymał się w rodzinnych stronach, co uwiecznił w odzie “Do źródła Sony”:

“Źródło, przejrzystsze niźli szkła kryształy,
Czystsze niż czystych śniegów biel wesoła,
Rozkoszy, którą Nimfy ukochały,
I oczko mego rodzinnego sioła,
Znużony długą drogą, z troski brzemion
Chcąc się wywikłać, hen z tuskiej aż ziemi
Wróciwszy, ciszą tęsknoty oniemion,
Na darnie padam nad nurty twojemi.
Dozwól tu spocząć i do wklęsłej dłoni
Zaczerpnąć wody, niechaj jej nie zmąca
Ani bydełko co do zdrojów goni,
Ani gałązka z drzewa spadająca.
Gdy bełkotaniem rozkosznym słuch bawisz
I skacząc, falą ochoczą, świetlaną
Potrącasz lekko szemrzących traw klawisz,
Niech przykrych szumów topole przestaną
I słów słuchają tych: gdy wieszcza mianem
Nie darmo Urban mnie darzy uczony,
Nad toń Blanduzji bardziej będziesz znanem
I bardziej sławnym niż fale Sirmiony”.

Dzisiejszemu odbiorcy ody należą się drobne wyjaśnienia. “Tuska ziemia” to Tuskania (we współczesnej polszczyźnie nieprawidłowo Toskania). Sirmiona to malownicza część jeziora Garda we Włoszech. Blanduzja to nawiązanie do ody Horacego “O fons Bandusiae splendidior vitro dulci digne mero non sine floribus…”.

Sarbiewskiemu nazywanemu “Sarmackim Horacym” wypadało wszak odwoływać się do swego wzorca.

Teoretycy literatury analizując ową odę dowodzą, że Sarbiewski był bardzo słaby z topografii, bo przecież Sarbiewo nie nad Soną leży, tylko nad rzeką Raciążnicą. Względnie, że chodzi tu o topografię literacką, w której Sona ma wywoływać skojarzenie z łacińskim “sonare” czyli dźwięczeć, brzmieć. A wszystko to jest “intertekstualną grą w poezji”!

Odrzucając wszelakie niejasne gry, a wracając do topografii należy wyjaśnić, iż Raciążnica płynąca przez Sarbiewo już jest bliska swego ujścia do Wkry, a jej źródła znajdują się o 50 kilometrów na zachód – w Koskach w parafii Rościszewo.

Po drugie, jest w ziemi ciechanowskiej rzeka Sona. Rzeka ta ma swój początek w dwóch pobliskich źródłach w parafii Koziczynek, wypływa w dwóch przeciwnych kierunkach – zachodnim i wschodnim, by spotkać na południu nieopodal wsi parafialnej Ciemniewko. Dalej przepływa m.in. przez gród Sońsk (dawniej pisany jako “Suńsko”) i wpada do Wkry, a z Wkrą dalej do Narwi. Co ciekawe, w 1646 r. Baltazar Sarbiewski, brat poety, nabył dobra Gadnowo Skierdy, położone właśnie nad Soną [CGW, sygn. 82, k. 867]. Ale oczywiście Maciej nie mógł opiewać w swym wierszu tego miejsca, bo raz, że nie żył już od 6 lat, dwa, że wioska ta leży w biegu rzeki, a nie u źródeł.

Po trzecie, Sarbiewski w 1625 roku – to mógł wracać albo do Milewa Wolmierów, albo do Szumska. Okolica Milewo leży jednak nad rzeką Pełtą – i to w jej środkowym biegu.  Tymczasem Szumsk (dawniej pisany jako “Sumsko”) leży u źródeł małej rzeczki zwanej dawniej Soną czy Somą, później Samicą. Ta mała Sona wpada dalej do Tany, wzdłuż, której rozciąga się ogromna okolica szlachecka Tańsk, zaś rzeka Tana – do Orzyca.

W ugodzie szumskiej z 1620 roku przy podziale dóbr jest taki fragment: “do tegoż siedliska sadzawka dalsza z grodzią, jako jest kamieńmi i nakopami oznaczona. Przez które siedlisko wygon w róg stajni starej, według starego wygonu wyprostowany do zdroju na dwu prętu, który zdrój z Pany Synowcami spólny sobie do używania zostawują”.

Ugoda zatem potwierdza istnienie oczka wodnego i zdroju w Szumsku. To oczko wodne zresztą jest zaznaczone na starych mapach topograficznych z XVIII i XIX w. Istnieje w we wsi i dziś. Obok oczka znajduje się gródź na rzeczce, która dziś jest rowem melioracyjnym.

I rzecz ważna – w oryginale łacińskim Sarbiewski przywołuje owo źródło jako “ocelle natalis soli” – oczko miejsca narodzin. To wskazywałoby, że poeta przyszedł na świat w Szumsku.

8. Ustawka na sejmiku ziemi ciechanowskiej.

Maciej Kazimierz Sarbiewski nawiązał bliskie relacje przyjacielskie z biskupem płockim Stanisławem Łubieńskim. Przyjaźń ta poświadczona obfitą korespondencją, choć zachowaną dziś fragmentarycznie, trwała co najmniej od 1630 roku a zakończyła się śmiercią obu w 1640 roku. Dodatkowo w 1635 roku Sarbiewski został mianowany na nadwornego kaznodzieję króla Władysława IV. Jak takie koneksje wpłynęły na pozycję najbliższej rodziny poety?

Stryj Jan Sarbiewski zmarł tuż po 1627 roku, pozostawiając po sobie 3 córki [CGW, sygn. 63, k. 226]. Najstarszy brat Wojciech nie żył już na przełomie 1629 i 1630 roku [CGW, sygn. 65, k. 180]. Zostawił po sobie dwóch synów, którzy jednak byli dziećmi w chwili apogeum poety.

Drugi z braci – Baltazar Sarbiewski, jak już wspomniałem był w 1621 r. rotmistrzem piechoty ciechanowskiej. W 1627 roku nominowany na miecznika ciechanowskiego [PZW, sygn. 7, k. 279]. I był to pierwszy urząd w tej rodzinie. Dodatkowo obierano go na poborcę podatkowego w 1631 r. [CGW, sygn. 68, k. 2] ora na podstarościego grodzkiego ciechanowskiego w 1635 r. [CGW, sygn. 72, k. 726v].

W liście numer 17, pisanym przez Łubieńskiego w dniu 11 maja 1637 roku jest taki fragment (w tłumaczeniu Jerzego Starnawskiego): “jutro mają się odbyć wybory sędziego Ziemi Ciechanowskiej. Sądzę, że nastąpi to zgodnie z mym życzeniem. Staram się o to, i nadal będę usilnie się starał, aby nikt na dworze nie był pierwszy i nie był ważniejszy”.

Istotnie urząd ten uległ opróżnieniu 10 kwietnia 1637 roku, gdy Stanisław Krasiński (syn wspominanego wcześniej podkomorzego różańskiego Mikołaja) otrzymał awans na podkomorzego ciechanowskiego [MK, sygn. 182, k. 244v-245].

Nie dysponuję tekstem laudum sejmiku ziemi ciechanowskiej z 1637 roku. Faktem zaś jest, że wybory na sędziów ziemskich były dwustopniowe. Sejmik obierał czterech kandydatów, z których następnie król wybierał jedną osobę. Zatem dla skutecznej nominacji należało uzyskać sukces w obu instancjach. Trzeba więc uznać, że protekcja Baltazara była skuteczna, skoro dnia 12 sierpnia uzyskał on ów urząd. Przy okazji upieczono dwie pieczenie na jednym ogniu. Opróżniony urząd miecznika ciechanowskiego otrzymał kolejny z braci – Jan Sarbiewski [MK, sygn. 182, k. 279-279v]. Jan uprzednio pracował jako komornik graniczny powiatu przasnyskiego [CGW, sygn. 71, k. 215].

Najmłodszy z braci Stanisław Sarbiewski, weteran gwardii cesarskiej otrzymał nominację królewską na wojskiego ciechanowskiego dnia 28 lipca 1636 roku [CGW, sygn. 73, k. 756-756v. MK, sygn. 182, k. 106v-107]. Czego echa można znaleźć w odzie “Do swego brata Stanisława Sarbiewskiego”:

“Idźże czy szukać sławy między cesarskiemi,
Co mury mantuańskie mają zwalić w gruzy,
Lub pod Apeninami, w Liguryjskiej ziemi,
Albo w krainie Gallów pomiędzy Francuzy;
Lub powracaj do Polski rodzinnego brzegu,
Czy gdzie ciebie nie wezwie, kiedy broń zaszczęknie.
Tu skieruj męską duszę, stań w bratnim szeregu:
Żyć tutaj, to zaletnie, — umierać, to pięknie”.

9. Wielkie łowy w małym Strzembowie.

Maciej Kazimierz Sarbiewski jako kaznodzieja królewski był zobowiązany wszędzie jeździć z Władysławem IV, w tym na łowy, których król był pasjonatem. Łowy te zazwyczaj odbywały sie w Puszczy Mereckiej, czasem na Mazowszu. W liście numer 33 z dnia 4 grudnia 1637 r. Sarbiewski wspominał: “w Strzembowie, gdzie byłem z konieczności potrzebny z racji łowów królewskich, w małej nędznej chatynce poczułem przypływ dawnego natchnienia lirycznego. […] Napisałem przeto księgę >Zabaw leśnych< w nowym stylu i w nowym metrum”. Zaś w liście 40 z dnia 29 grudnia 1637 r. tak uzupełniał: “tę nową moją poezję zawdzięczam niskiej polnej chatynce w Płońsku, podobnie jak “Zabawy leśne”, o których słyszę, że zostały dostosowane do taktu muzycznego. Zawdzięczam to także szeroko otwartym i łaskawym niebiosom, pod którymi leży Sarbiewo, wioska moja rodzinna, o mile blisko oddalona od Płońska”.

Co ciekawe, w oryginale łacińskim poeta nazywa Sarbiewo “natalis mihi pagis” czyli wioską mego narodzenia. Ten zwrot oczywiście stoi w sprzeczności z moim domniemaniem odnośnie jego przyjściu na świat w Szumsku.

Wspomniane zaś Strzembowo, niezlokalizowane przez literaturoznawców, znajdowało się w parafii Grodziec, na pograniczu ziem ciechanowskiej i zakroczymskiej, należąc do tej drugiej. Jest ono położone 20 kilometrów na południe od Płońska. Dwa powyższe listy mogą wydawać się sprzeczne, choć nie można wykluczyć, że Sarbiewski pomieszkiwał w czasie łowów zarówno w chatynce we wsi Strzembowie, jak i w chatynce w mieście Płońsku, co wynikało z przemieszczania się królewskiego orszaku.

Wieś ta należała wówczas do Hieronima Kryskiego – przedstawiciela możnowładczego rodu mazowieckiego, będącego podówczas w zapaści. Hieronim, pomimo, że syn Szczęsnego, kanclerza wielkiego koronnego, wnuk Stanisława, wojewody mazowieckiego, a nadto cioteczny bratanek błogosławionego Stanisława Kostki – dotąd pozostawał bez urzędu. Możliwe, że Sarbiewski, wielbiciel Kostki i w dodatku członek tego samego zakonu jezuitów, był pośrednikiem w organizacji tej imprezy. Tak, czy owak pomoc była skuteczna, bowiem Hieronim Kryski już 3 marca 1638 r. otrzymał od króla urząd podczaszego wyszogrodzkiego [MK, sygn. 182, k. 369-369v].

“Zabawy leśne”, których pierwszym czytelnikiem był król, musiały przypaść mu do gustu, jak i inne zasługi kaznodziei. Skutkiem tego dnia 9 marca 1640 r. Baltazar Sarbiewski otrzymał dwa przywileje na swobodny wyrąb drzew na potrzeby swojej rodziny i opał w lasach starostwa przasnyskiego oraz w Gutkowie, należącym do starostwa nowomiejskiego [MK, sygn. 186, k. 158v-159v].

Niedługo potem, 2 kwietnia 1640 r. w Warszawie, zmarł ksiądz-poeta w wyniku wylewu krwi do mózgu. Półtora miesiąca później, dnia 19 maja 1640 r. kolejny z braci Stanisław Sarbiewski otrzymał od króla wpierw przywilej na wykup wójtostwa grabowieckiego w województwie bełzkim, a następnie całe starostwo grabowieckie. W drugim dokumencie napisano wprost, że nadanie to uczynione za zasługi brata księdza Macieja Kazimierza Sarbiewskiego [MK, sygn. 186, k. 184v-187v].

Przywileje te otworzyły Stanisławowi drogę ku karierze wpierw poselskiej, a następnie senatorskiej. Zmarł dnia 11 sierpnia 1662 r. jako wojewoda mazowiecki [“Polski Słownik Biograficzny”, tom 35].

10. Sprawa Opackich.

W lipskim wydaniu herbarza Niesieckiego jest zamieszczony taki fragment o księdzu-poecie: “był w bliskim pokrewieństwie z Opackiemi, co znać z listów jego do wyżej wspomnianego Łubieńskiego pisanych, gdzie wyraża, iż czas niejaki przepędził w Kobyłce u brata swego Opackiego: znać ten Opacki z Sarbiewskiej urodzony, ciotecznym był jego bratem”.

Istotnie list 42 z dnia 12 stycznia 1638 r. Sarbiewski pisał w Kobyłce, z dodatkiem: “u mego Opackiego”. Zaś w liście 50 z dnia 14 lutego 1638 r. pisze wprost “jestem u brata mego Opackiego, we wsi Kobyłka, dokąd zostałem wysłany w sprawie niełatwej”. Z tym, że w kulturze sarmackiej słowo brat miało szersze znaczenie. Oznaczało także kolegę-szlachcica, “pana brata”.

Najprawdopodobniej ów Opacki to Wojciech, chorąży warszawski, [MK, sygn. 180, k. 798]. Był synem Mikołaja i Anny Sękowskiej z Sarbiewa (bratanicy sekretarza Wojciecha Sękowskiego) [AD Płock, Akta kapituły płockiej, sygn. 12, k. 5]. W 1640 roku wraz z żoną Katarzyną Dunin-Sulgostowską scedował swe prawa dożywotnie na młynach w Nowym Mieście w ziemi zakroczymskiej i w Sąchocinie w ziemi ciechanowskiej na rzecz Stanisława Krasińskiego z Krasnego i jego żonę Katarzynę ze Szczawińskich [MK, sygn. 185, k. 301v]. Stąd widać, że Opackiego i Sarbiewskiego łączyły różne więzy.

11. Podróż Gawareckiego.

Wiosną 1851 r. Wincenty Hipolit Gawarecki udał się w podróż do Sarbiewa, w poszukiwaniu śladów poety i jego krewnych. Trudno dziś ocenić, co bardziej skusiło tego badacza i prawnika do tych poszukiwań – czy sława wielkiego poety, czy fakt, że jego przodek Marcin Gawarecki uczestniczył w drobnej fundacji na rzecz miejscowego kościoła w 1630 r., co mocno podkreśla w swej relacji zamieszczonej w “Pamiętniku religijno-moralnym”.

Relacja ta jakkolwiek przynosi ciekawe opisy Sarbiewa z urzędowego podziału dóbr w 1824 roku, opis stanu zastanego, czy cytaty z wizytacji biskupiej z 1693 roku, to niewiele wnosi do sprawy Sarbiewskich.

Gawarecki na miejscu stwierdził, że metryki z tej parafii zaczynają się dopiero od 1721 r. Zaś  “ani w kościele, ani we wsi nie znalazłem żadnej pamiątki po rodzinie Sarbiewskich nic tu ich nie przypomina; lipy odwieczne, może są świadkami ich pobytu w Sarbiewie. Kto zaś i kiedy parafią erygował, kościół poprzedni, wizytą z roku 1690 opisany, stawiał i tego wybadać nie można, gdyż ówczasowy proboszcz, wizytującemu biskupowi płockiemu oświadczył, że pożar zniszczył wszelakie dowody, kościołowi Sarbiewskiemu służące, a przez to wiekuistą tajemnicą powlókł wszelakie domniemania”.

W przypisach zaś Gawarecki dodaje: “kiedy Sarbiewscy wyszli z posiadania rodzinnego tego gniazda, trudno wykryć. […] Teraz w płockiem niesłychać o tej rodzinie i niewiadomo piszącego, czy istnieje dotąd”.

W ustach tego autora jest to popis hipokryzji. Trzeba bowiem wiedzieć, że Wincenty Hipolit Gawarecki był wówczas emerytowanym prezesem Trybunału Cywilnego Guberni Płockiej. Przez co najmniej kilkanaście lat miał pod ręką całość ksiąg dawnych sądowych z obszaru północnego Mazowsza, złożonych do archiwum tegoż Trybunału w latach 20-tych XIX w. – ciechanowskich, przasnyskich, płockich, wyszogrodzkich, zakroczymskich, nowomiejskich, etc. Księgi te traktował nieomal jak swoją własność – malował po nich niebieską i czerwoną kredką, piórem dokonywał rozmaitych dopisków na nich. Rozmaite kwerendy w nich prowadził. A przecież z tych to właśnie ksiąg, tu i teraz, powstał mój tekst o Sarbiewskim.

Owszem, wymarła linia senatorska Sarbiewskich, pochodząca od młodszego brata poety – Stanisława – jeszcze na jego dzieciach. Podobnie wymarła też linia na Gadnowie Skierdach od kolejnego brata Baltazara. Ale potomkowie po Wojciechu i Janie utrzymali sie na Szumsku i Krerach. W latach 60-tych XVII w. na części Szumska są dwaj bratankowie poety – Stanisław i Baltazar [ASK, dział I, sygn. 66] . Ich następcy dotrwali tam do końca XVIII w., gdy odsprzedali ostatnią część swych dóbr Leonowi Duczymińskiemu, podstolemu przasnyskiemu. Sami zaś poprzenosili się do sąsiedniej okolicy Tańsk, do Szemplina Czarnego, par. Janowo w ziemi ciechanowskiej, a także i do Grzebska na Zawkrzu, gdzie rozkrzewili się w morzu drobnej szlachty i gdzie żyją po dziś dzień.

Adam A. Pszczółkowski, (Krajewo-Wierciochy)

*****

Autor zachowuje sobie prawo uzupełnienia, bądź przerobienia powyższego tekstu po ustaniu epidemii i otwarciu bibliotek i archiwów. Tekst jaki został wyżej zaprezentowany powstał w oparciu o notatki własne autora – rękopiśmienne oraz elektroniczne, także o bibliotekę podręczną oraz zasoby Internetu.

Objaśnienie skrótów – zespoły ze zbiórów Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie:

ASK – archiwum skarbu koronnego

CGW – ciechanowskie grodzkie wieczyste

MK – Metryka Koronna

PłGW – płockie grodzkie wieczyste

PZW – przasnyskie ziemskie wieczyste

Tzw ML – tak zwana Metryka Litewska